Dowcip nr 2361

Dlaczego blondynka kładzie na telewizor papryczkę chili? Żeby regulować ostrość ekranu.
Podziel się:
Dlaczego blondynka kładzie na tele... | Dowcip 2361 w MegaCzad.pl

Zobacz podobne dowcipy

Dowcip nr 6

Facet ogląda Discovery, spiker z ekranu: - Pandy mają ich 16, rekiny 100, a u czlowieka norma to 32 zęby. Facet podrywa się z fotela i wrzeszczy: - jestem pandą!!!
Podziel się:

Kawał nr 675

Przychodzi blondynka do spowiedzi i mówi: -Prosze księdza, mój chłopak jest skurwysynem. -Dlaczego? - ksiądz pyta. -Bo trzymał mnie za rękę. - odpowiada blondynka. -O tak? - ksiądz łapie za ręke i pyta. -Tak -Ale to nie znaczy, że jest skurwysynem. -Ale prosze księdza, on mnie całował - blondynka kontynuuje. -O tak? - ksiądz całuje blondynkę i pyta. -Tak -Ale to nie znaczy, że jest skurwysynem Blondynka nie daje za wygraną i mówi: -Prosze księdza, on dotykał moich piersi Ksiądz łapie blondynkę za piersi i pyta: -o tak? -Tak -Ale to nie znaczy, że jest skurwysynem Blondynka dalej próbuje udowodnić plebanowi swoją racje: -Ale prosze księdza, on wkładał swojego penisa we mnie Ksiądz wkłada swoje prącie w kobietę i pyta: -o tak? -Tak, och tak! -Ale to nie czyni go skurwysynem. -Prosze księdza, ale on zaraził mnie HIVem. -A to skurwysyn!
Podziel się:

Żart nr 57

Dzwoni żona do męża: - Kochanie, kupiłam nowy telewizor. Panowie przywieźli, wnieśli, zamontowali - A ile ma cali? - Tak z dwie godzinki
Podziel się:

Dowcip nr 1985

Wędkarz nad brzegiem jeziora łowi ryby, a obok siedzi jego żona. On zarzuca wędkę i po chwili wyciąga buta. Zarzuca ponownie i wyciąga czajnik. Zaraz potem łowi młynek do kawy, radio, telewizor, fotel... Żona na to: - Bogdan kurwa, tam chyba ktoś mieszka...
Podziel się:

Kawał nr 2654

W sądzie: - Więc baco - mówi sędzia - weszliście przez komin, przelecieliście Kowalską, zabraliście telewizor i kuchenkę mikrofalową i wyszliście drzwiami frontowymi. Przyznajecie się do popełnienia tej zbrodni? - Nie nie przyznom się, ale pomysł pana sędziego tyż jest ciekawy.
Podziel się:

Żart nr 7723

Przychodzi Policjant z wizytą do blondynki i pyta się: - Czy u pani był złodziej? - Nie, był tylko taki pan w czarnym ubraniu i wziął mój telewizor.
Podziel się:

Dowcip nr 7936

Przychodzi baba do ginekologa na okresowe badania. Rozbiera się, kładzie a lekarz: - Ale dziura! Baba się zdenerwowała i oburzona wyszła. Wymyśliła, że pójdzie do prywatnego gabinetu. Lekarz kazał jej się rozebrać i położyć na kozetce. Zrobiła jak lekarz kazał. Doktor przystępuje do badania i krzyczy: - Jaka dziura! Kobieta się oburzyła i wyszła. Ale nie dawało jej to spokoju, więc przyszła do domu, położyła lustro na ziemi i chodzi nad nim i patrzy. Na to wszedł mąż i ze zdziwieniem mówi: - Co robisz kochanie? - Uczę się tańczyć - No dobrze tylko uważaj żebyś nie wpadła do tej dziury pod tobą.
Podziel się:

Kawał nr 559

Jasio miał 10 lat i był bardzo ciekawski. Słyszał od starszych kolegów trochę o "zalotach" i chciał wiedzieć jak to jest i jak to się robi. Co robi mały chłopiec żeby się takich rzeczy dowiedzieć? Idzie do mamusi! A więc Jasio poszedł do mamy. Mamusia się trochę zakłopotała i zamiast wyjaśnić, nakazała Jasiowi, żeby schował się za zasłoną w pokoju siostry w celu podglądania jej ze swoim chłopakiem.Tak też Jasio zrobił. Następnego ranka opowiada wszystko mamie:- Siostra i jej chłopak usiedli rozmawiając przez chwilę. Po czym on zgasił większość świateł i zostawił tylko jedną nocną lampkę. Zaczął ją całować i obściskiwać. Zauważyłem, że siostra musiała być chora, bo jej twarz zrobiła się taka śmieszna. On też musiał to wyczuć, bo wsadził jej rękę pod bluzkę w celu znalezienia jej serca... tak jak lekarze to robią na badaniu, ale on nie był taki zdolny jak lekarz, bo miał problemy ze znalezieniem tego serca. Wydaje mi się, że on też był chory, bo wkrótce zaczęli obydwoje dyszeć i zaczynało im brakować tchu. Druga ręka musiała mu zmarznąć, ponieważ włożył jej ją pod sukienkę. Wtedy siostra poczuła się gorzej i zaczęła jęczeć, wzdychać, skręcać się i ślizgać tam i z powrotem na kanapie. I tu zaczęła się jej gorączka. Wiem, że to była gorączka, ponieważ powiedziała mu, że jest napalona. W końcu dowiedziałem się, co spowodowało, że byli tacy chorzy - wielki węgorz dostał mu się jakoś do spodni. Nagle wyskoczył ze spodni i stał tak długi na 25 cm. Kiedy siostra to zobaczyła naprawdę się wystraszyła, oczy zrobiły się jej wielkie, a usta otworzyły. Mówiła, że to największy jakiego widziała... powinienem jej powiedzieć o tych, jakie łapaliśmy z tatą nad jeziorem - te to dopiero były duże, ale wracając do nich... siostra była bardzo dzielna rzuciła się na węgorza i próbowała odgryźć mu głowę... potem złapała go w dwie ręce i trzymała mocno kiedy on wyciągnął pysk z worka i zaczęła ślizgać ręka po jego głowie tam i z powrotem, żeby powstrzymać go przed ugryzieniem. Potem siostra położyła się na plecach i rozłożyła nogi... aby móc go ścisnąć, chłopak jej pomagał i położył się na węgorzu. Wtedy dopiero zaczęła się walka. Siostra zaczęła jęczeć i piszczeć, a jej chłopak o mało co nie rozwalił kanapy. Podejrzewam, że chcieli zabić go przez ściśnięcie między nimi... po chwili pewni, że zabili węgorza przestali się ruszać i głośno wzdychali. Chłopak był pewien, że zabili węgorza, bo wisiał taki wiotki, a reszta jego wnętrzności wisiała na zewnątrz. Siostra i jej chłopak byli już trochę zmęczeni walką... ale powrócili do zalotów. On zaczął ją znowu całować... itd, aż tu nagle okazało się, że węgorz żyje!!! Szybko się podniósł i zaczęli walkę na nowo. Podejrzewam, że węgorze mają 9 żyć tak jak koty... tym razem siostra próbowała go zabić przez siadanie na nim. Po 35 minutach ciężkiej walki w końcu zabili węgorza. Jestem tego pewien, bo widziałem jak chłopak siostry ściągnął z niego skórę i wyrzucił do śmietnika...Mama zemdlała...
Podziel się:

Żart nr 6964

W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet i popija drinka. Czuje, ze obok też ktoś siedzi, wiec zagaduje: - Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce? Na to glos (kobiecy): - No, możesz. Ale musisz wiedzieć, ze jestem blondynką 1,80 wzrostu i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi tez blondynka, 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi na co dzień ciężary. A jeszcze dalej przy barze siedzi kolejna blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni kickboxingu. Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip? Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi: - Nie, juz nie. pier**lę, nie będę go trzy razy tłumaczył.
Podziel się:

Dowcip nr 8780

W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet i popija drinka.. Czuje, że obok też ktoś siedzi, więc zagaduje: - Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce? Na to głos (kobiecy): - No, możesz. Ale musisz wiedzieć, że jestem blondynką 1,80 wzrostu i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi też blondynka, 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi na co dzień ciężary. A jeszcze dalej przy barze siedzi kolejna blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni kickboxingu. Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip? Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi: - Nie, już nie... nie będę go trzy razy tłumaczył.
Podziel się:

Kawał nr 7334

Pyta Jasio mamy: - Pobawisz się ze mną? - Nie mam czasu. - A dlaczego nie masz czasu? - Bo pracuję. - A po co pracujesz? - Po to żeby zarabiać pieniążki. - A po co zarabiasz pieniążki? - Po to żeby Cię nakarmić. - Mamo ależ ja nie jestem głodny.
Podziel się:

Żart nr 2352

Do tramwaju wsiada blondynka i siada na miejscu inwalidy. Po chwili podchodzi kanar i pyta: - Dlaczego pani siedzi na miejscu inwalidy?? - Bo ja jestem jak inwalida - odpowiada blondynka - Jakoś nie widzę - na to kanar - może mi to pani wytłumaczyć? - Widzi pan, miesiąc temu opuścił mnie mąż, a ja bez ch*ja jak bez ręki!
Podziel się:

Dowcip nr 6329

Pani zadaje klasie takie zadanie: - Dzieci, w domu narysujcie jakiś ładny rysunek. Następnego dnia sprawdza pracę domową, więc prosi do siebie 3 osoby żeby wystawić im ocenę: - Poproszę do siebie Małgosię, Pawełka i Jasia. Dzieci ustawiają się w małą kolejkę do pani. - Małgosiu dostajesz 5. - Pawełku dostajesz 4. - Jasiu dlaczego nic nie narysowałeś? - Ależ narysowałem proszę Pani. - To dlaczego kartka jest pusta? - Bo koza zjadła całą trawę i poszła dalej. - A to ciekawe, ale powinno chociaż zostać piękne błękitne niebo. - To też zjadła wie pani jakie są kozy. - No dobrze 3 Jasiu.
Podziel się:

Kawał nr 2137

Siedzi sobie dziewczyna na ławce w parku i przeklina - O ku*wa jego mać! Idzie chłopak i to słyszy i mówi do niej: - Słuchaj, panna jesteś i nie pasuje żebyś przeklinała jak szewc. A ona: - Siadaj koło mnie to Ci powiem dlaczego... Chłopak siadł i dziewczyna powiedziała mu do ucha. Chłopak zaczął przeklinać: - Do ch*ja wafla! Niech to k*tas pogryzie! Usłyszała to przechodząca obok babcia i mówi do chłopaka żeby nie przeklinał, bo to nieładnie i niekulturalnie on na to: - Niech babcia usiądzie przy mnie to powiem babci. Babcia usiadła i chłopak powiedział jej do ucha i babcia zaczęła przeklinać: - O w p*zdę! Spi...olona dola... Usłyszał to dziadek, który przechodził obok i mówi do babci: - Wstydziłaby się babcia taki przykład młodym dawać. A ona na to, aby dziadek usiadł obok niej to mu powie dlaczego. Dziadek usiadł a babcia mówi: - Ta ławka jest świeżo malowana...
Podziel się:

Żart nr 8380

Dlaczego Bóg stworzył blondynkę? Bo owca nie potrafi przynieść piwa z lodówki. Dlaczego Bóg stworzył brunetkę? Blondynka też tego nie potrafi.
Podziel się:

Dowcip nr 1561

Każda kobieta pragnie, żeby jej córka wyszła szczęśliwiej za mąż niż ona sama i przy tym też chce, żeby jej syn ożenił się lepiej niż jego ojciec
Podziel się:

Kawał nr 5387

Pani nauczycielka powiedziała dzieciom żeby na jutro przyniosły swoje zwierzątka i żeby pokazały co one potrafią. Pewien chłopiec przyniósł rybki, które potrafią opłynąć całe akwarium. Dziewczyna przyniosła psa, który potrafił wykonać wszystkie polecenia itd. Doszło do Jasia. Jasiu przyniósł żabę raz klepnął tą żabę w tyłek a żaba kła, drugi raz klepnął tą żabę w tyłek a żaba kła. - Jasiu ale ta żaba zbyt wiele nie potrafi - Ale niech pani zaczeka Jasiu trzeci raz klepnął żabę w tyłek a żaba kłantanamera
Podziel się:

Żart nr 45

Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank z torbą pełna pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, - a "proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy"... Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EURO. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy. - "Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?" Klientka na to: - "Całkiem prosto. Zakładam się". - "Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?". Starsza pani odpowiada: Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe! Prezes zaśmiał się głośno i powiedział: - "Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić." - "Cóż, przecież powiedziałam, ze w ten sposób zarobiłam moje pieniądze.Byłby pan gotowy założyć się ze mną?" - "Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o mnóstwopieniędzy). Zakładam się, o 25 000 EUR, ze moje jaja nie są kwadratowe" Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?" - "Jasne", prezes wykazał zrozumienie. Całą noc prezes był niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100- procentową pewność. Wygra ten zakład ! Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawka jest 25 000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe. W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jaj. - "No dobrze - odpowiedział prezes. - 25 000 EUR są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać." Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie. Wtedy prezes zauważył, ze prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę. Prezes pyta wiec kobietę: - "Co się stało z tym pani prawnikiem?" Na to ona: - "Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EURO, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank".
Podziel się: