Dowcip nr 3322

Wchodzi koń do pubu i wszyscy się na niego patrzą. Podchodzi do lady i mówi: - Poproszę piwo Barman nalewa piwo, koń wypija piwo i się pyta: - Ile płacę - 12 zł Koń wyjmuje pieniądze i podąża do wyjścia a barman mówi: - Proszę zaczekać to niecodzienna sprawa, że koń przychodzi do baru - pan się dziwi? 12 zł piwo!
Podziel się:
Wchodzi koń do pubu i wszyscy się ... | Dowcip 3322 w MegaCzad.pl

Zobacz podobne dowcipy

Dowcip nr 1648

Przychodzi facet do baru i mówi do barmana: - Flaszkę wódki proszę. Musze się dziś koniecznie upić. - Co się stało? - pyta barman. - Właśnie dowiedziałem się, że mój brat jest pedałem. - No tak to dobry powód, żeby się upić. Współczuje panu. Tydzień później ten sam gość wpada do tego samego baru i prosi tego samego barmana o flaszkę wódki, mówiąc że musi się upić. - Co się tym razem stało? - pyta zaciekawiony barman. - Właśnie dowiedziałem się, że mój ojciec jest pedałem - odpowiada gościu. - Bardzo mi przykro z tego powodu - odpowiada barman i stawia na ladzie flaszkę. Minął kolejny tydzień i znów ten sam gość wpada do tego samego baru i u tego samego barmana zamawia kolejną flaszkę znów mówiąc, że musi się dziś zalać. - Przepraszam, że się wtrącam w nieswoje sprawy ale czy jest ktoś w pana rodzinie kto sypia z kobietami? - Tak, żona. I właśnie się o tym dowiedziałem.
Podziel się:

Kawał nr 7283

Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi: - Kiełbasa! - Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?! - No przecież mówię, że kiełbasa. - Proszę wyjść. Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawia dać mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego: - Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?!
Podziel się:

Żart nr 935

Przychodzi koń do baru: - Piwo proszę. - 10 zł. Kiedy koń powoli sączy piwo barman zagaduje: - Rzadko widujemy tu konie. - Nie dziwię się! Piwo za 10 zł...
Podziel się:

Dowcip nr 95

Mama mówi do taty: - Porozmawiaj z Jasiem, bo ma słabe oceny. Ojciec woła Jasia, Jasiu przychodzi, a ojciec wyjmuje piwo: - Może się napijesz? - Tato, przecież wiesz, że nie piję. - Bierz. Jasiu bierze. Po chwili ojciec wyjmuje fajki. - Masz, zapal se. - Ale tato, ja nie palę. - Bierz. Ojciec wyjmuje Playboya: - Masz, oglądaj. - Ale tato. - Bierz. Jasiu bierze, ogląda, po kilku minutach już sam sięga po papierosa i pyta się: - Hej, tato? No kurcze i kto to wszystko dupczy? - Prymusi, synu. Prymusi.
Podziel się:

Kawał nr 1557

Ku przestrodze... Do agencji towarzyskiej przyszedł facet. Zamówił panienkę i spędził z nią fantastyczną noc. Rano idzie do szefowej uregulować należność. - Ile się należy? - pyta. - Nic. Był pan świetny! - Co? Cała noc seksu z rewelacyjną dziewczyną i nic nie płacę? - Nic. Proszę, to jeszcze dla pana - szefowa podaje mu 200 złotych. Faceta zamurowało. Nie dosyć, że poużywał w najlepsze, to jeszcze dostał dwie stówy. Tego samego dnia opowiedział o wszystkim koledze, wiec on też postanowił odwiedzić agencję. Też spędził fantastyczną noc z panienką, rano idzie do szefowej i pyta: - Ile się należy? - Nic, był pan świetny - mówi szefowa i wręcza mu 50 złotych. - Dziękuję - mówi facet. - Nie dosyć, że było fajnie, to jeszcze dostaje kasę! Ale wie pani, co? Mam pytanie. Dlaczego dostałem 50 złotych, a mój kolega wczoraj dostał 200? - Wczoraj wszystko szło na satelitę, a dzisiaj tylko na kablówkę.
Podziel się:

Żart nr 74

Do gabinetu psy­chiatry włazi n­a kolanach gość­ z czymś w zęba­ch. - A kto to ­do mnie przysze­dł? Kotek? - pyta lekarz. Gość­ lezie w kąt po­koju. Psychiatra spo­gląda za nim: - ­Piesek? Facet w­ali ręką w list­wę podłogową i ­przechodzi w dr­ugi kąt. Doktor podąża za ­nim wzrokiem: - ­Jeżyk do mnie przyszedł! Mężc­zyzna wyjmuje p­rzewód z ust: -­ Weź się­ facet ogarnij i daj mi pod­łączyć inte­rnet!
Podziel się:

Dowcip nr 7255

Profesor mówi do studenta: - Nie zaliczę panu roku. Ani razu nie był pan na zajęciach. - Niech da mi pan szansę! - Przykro mi. - A gdybym tak wszedł na ścianę, przespacerował się po niej i zszedł z powrotem na ziemię, da mi pan 3? - Co pan wygaduje, przecież to niemożliwe! Jednak po długich namowach profesor zgadza się. Student, ku zdziwieniu profesora, wchodzi na ścianę i spaceruje po niej tak, jakby chodził po ziemi. Profesor kiwa z niedowierzaniem głową, jednak obietnicy zamierza dotrzymać i bierze do ręki indeks. Uczeń jednak mówi: - A gdybym wszedł na sufit, zrobił na nim parę fikołków, spadając z powrotem na sufit, dostanę 4? Profesor nadal nie wierzy w możliwości studenta, jednak i teraz dał się przekonać. Student zrobił co mówił, a profesor nadal mocno zdziwiony bierze się za wpisywanie oceny. - A jeśli wejdę teraz na stół i obsiusiam pana, a pan pozostanie mimo wszystko suchy, postawi mi pan piątkę? Profesor jest już wyraźnie zaciekawiony wyczynami studenta, więc się zgadza. Student wchodzi na stół, wyjmuje małego, po czym sika na profesora. Jednak tym razem nic nadzwyczajnego się nie stało i profesor jest cały mokry. Uczeń na to: - Nooo... niech zostanie czwórka.
Podziel się:

Kawał nr 3628

Przychodzi facet do PUBU i woła kelnerkę. Kelnerka przychodzi i się pyta: - Co pan chce? - Piwo. - Jakie, jasne czy ciemne? - Jasne, że ciemne.
Podziel się:

Żart nr 8394

Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w d*pie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomniana wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał? - Pan major - odpowiedzieli studenci.
Podziel się:

Dowcip nr 1675

Egzamin z anatomii na studiach medycznych. Przyniesiono dużą skrzynię z narządami ludzkimi przykrytą prześcieradłem. Student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i po dotyku ma zgadnąć, jaka to cześć ciała. Jeśli zgadnie, zdaje egzamin. Wchodzi pierwszy student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i mówi: - Wątroba. Wyciąga. Sprawdza. Zdał. Wchodzi drugi, wkłada rękę, maca i mówi: - Śledziona. Wyciąga, nerka. Nie zdał. Wchodzi studentka, wkłada rękę pod prześcieradło, maca, przesuwając rękę w prawo i w lewo. Mówi: - Kiełbasa. Egzaminatorzy się uśmiechnęli. Patrzą dziewczyna niczego sobie. Dali jej drugą szansę. Dziewczyna maca przesuwając rękę znowu w prawo i w lewo i mówi: - Kiełbasa. - Proszę pani - mówi jeden z egzaminatorów - Gdzie u człowieka jest kiełbasa? Dajemy pani jeszcze jedną, ostatnią szansę. Studentka zdenerwowana maca, przesuwając ręką w prawo w lewo, znowu w prawo, w lewo krzyczy sfrustrowana: - NO, KIEŁBASA! - Proszę wyciągnąć - mówi egzaminator. Studentka wyciąga, patrzy... i rzeczywiście kiełbasa. Egzaminatorzy popatrzyli na siebie zdziwieni i jeden mówi: - Ty Franek, to czym my wczoraj tę drugą flachę zagryzali?
Podziel się:

Kawał nr 1621

Kościelny poszedł do spowiedzi. Ksiądz: Nie wiesz kto podbiera pieniądze z tacy? Kościelny: Niech ksiądz powtórzy, tu nić nie słychać. KS: Nie wiesz kto podbiera pieniądze z tacy?! K: Jeszcze raz. Nic nie słychać! KS: NIE WIESZ KTO PODBIERA PIENIĄDZE Z TACY? K: Nic nie słychać. Proszę powtórzyć. KS: To niemożliwe, zamieńmy się miejscami. Ksiądz z kościelnym zamienili się miejscami. Kościelny: Nie wie ksiądz, kto przystawia się do mojej żony? Ksiądz: No faktycznie, nic nie słychać.
Podziel się:

Żart nr 45

Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank z torbą pełna pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, - a "proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy"... Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EURO. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy. - "Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?" Klientka na to: - "Całkiem prosto. Zakładam się". - "Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?". Starsza pani odpowiada: Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe! Prezes zaśmiał się głośno i powiedział: - "Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić." - "Cóż, przecież powiedziałam, ze w ten sposób zarobiłam moje pieniądze.Byłby pan gotowy założyć się ze mną?" - "Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o mnóstwopieniędzy). Zakładam się, o 25 000 EUR, ze moje jaja nie są kwadratowe" Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?" - "Jasne", prezes wykazał zrozumienie. Całą noc prezes był niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100- procentową pewność. Wygra ten zakład ! Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawka jest 25 000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe. W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jaj. - "No dobrze - odpowiedział prezes. - 25 000 EUR są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać." Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie. Wtedy prezes zauważył, ze prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę. Prezes pyta wiec kobietę: - "Co się stało z tym pani prawnikiem?" Na to ona: - "Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EURO, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank".
Podziel się:

Dowcip nr 8300

Baca po imprezie widzi taxi i się pyta: - Ile zapłacę na ul. Kostek? - 20 zł - A dało by się za 15? - Nie Następnego dnia baca przechodzi koło taksówek i widzi, że pierwszy to ten wredny więc podchodzi od tyłu i każdego taksówkarza się pyta: - Ile na ul. Kostek? - 20 zł. - Dam panu 50 jak w drodze zrobi mi pan loda. - Spadaj! I tak przy każdej taksówce. W końcu podchodzi do tego wrednego i mówi: - Ile na ul. Kostek? - 20 - Dam panu 50 jeżeli wjedzie pan powoli pod górkę i pomacha swoim kolegom.
Podziel się:

Kawał nr 922

Matematykowi zepsuł się grzejnik. Wezwał hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi. - Panie, ale to połowa tego, co zarabiam. - A gdzie pan pracuje? - Na uniwersytecie. - No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca. Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich: - Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. - Może napisze pan wzór na pole koła? - wskazała na matematyka. Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, wiec liczy od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem. Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą: - Zmień granicę całkowania..
Podziel się:

Żart nr 2775

Rolnik wezwał weterynarza do swojego konia, który zachorzał. Weterynarz zbadał konia i rzecze: - Pański koń zaraził się paskudnym wirusem! Masz tu pan lekarstwo. Trzeba mu je dawać przez trzy najbliższe dni. Za trzy dni przyjadę. Jeśli mu się nie poprawi trzeba będzie go uśpić. Tę rozmowę usłyszała świnia. Pierwszego dnia koń dostał lekarstwo, ale nic mu się nie poprawiło. Świnia podeszła do niego i mówi; - Dawaj, dawaj! Wstawaj! Drugiego dnia to samo - lekarstwo nie poprawiło samopoczucia konia. - Wstawaj! - nakrzyczała na konia świnia. - Jak nie wstaniesz to Cię uśpią! Trzeciego dnia koniowi znowu dali lekarstwo. Znowu bez żadnego rezultatu. Przyszedł weterynarz i mówi: - Niestety nie mamy wyboru!. Koń jest zarażony wirusem, który może się przenieść na pozostałe konie! Usłyszawszy to świnia pobiegła do konia i mówi: - Wstawaj! Weterynarz ju przyszedł! Ostatnia Twoja szansa! Teraz albo nigdy! Wstawaj! A koń ostatnim wysiłkiem woli podniósł się na nogi i truchtem oddalił się na koniec pastwiska. - Moszsz.... To cud! - krzyknął farmer zobaczywszy oddalającego się konika. - Musimy to oblać! Z tej okazji zarżniemy świnię!
Podziel się:

Dowcip nr 4450

Przychodzi policjant do baru i mowi: - Poprosze porcje frytek. Na to barman: - Nie mamy ziemniakow. - Nie szkodzi. Zjem z chlebem.
Podziel się:

Kawał nr 463

W barze zatrudnili nowego barmana, który był murzynem. Nagle wchodzi biały facet, siada i mówi: - Jedno piwo, czarnuchu. Poddenerwowany murzyn odpowiada: - Słuchaj koleś, a może tak zamienimy się miejscami i zobaczymy jak tobie się to spodoba, co? Klient się zgodził. Staje za ladą, a afroamerykanin do niego: - Jedno piwo, białasie. Nowy barman odpowiada: - Przykro mi ale czarnuchów nie obsługujemy.
Podziel się:

Żart nr 5921

Chińczycy wymyślili nowy alkohol. Próbuje Rosjanin - pada. Pije Niemiec - pada. Pije Baca - nic, pije jeszcze raz - nic. Chińczycy zdziwieni tą sprawą idą za Bacą do domu. Patrzą przez okno, a baca trzyma palec w d*pie. Wchodzą do domu i pytają się: - Baco, czemu trzymacie palec w d*pie? Na to Baca - Bo jak jeszcze raz pierdnę to se chałupę spalę!!!
Podziel się: