Dowcip nr 3572

Jasiu stoi przed salą i wykrzykuje: - To nielogiczne i niesprawiedliwe. Podchodzi do niego dyrektor i pyta: - Jasiu co jest niesprawiedliwe i nielogiczne? - Bo ja puściłem bąka i musiałem wyjść z sali, a oni siedzą w tym smrodzie.

Oceń dowcip:
Podziel się:
Jasiu stoi przed salą i wykrzykuje... | Dowcip 3572 w MegaCzad.pl

Zobacz podobne dowcipy

Dowcip nr 5008

Do profesora przychodzi student i mówi: - Jak zgadnie pan moją zagadkę to wstawia mi pan piątkę a jak nie to wywala mnie pan na zbity pysk. - Dobrze. - Co jest nielogiczne ale legalne, co jest logiczne ale nielegalne i co jest nielogiczne i nielegalne? Profesor myśli, myśli i nic nie wymyślił, więc wstawił studentowi piątkę a ten zadowolony wyszedł. Później profesor woła swojego najlepszego ucznia i mówi: - Posłuchaj, tamten zadał mi zagadkę której nie rozwiązałem a więc ty mi ją rozwiążesz. - Dobrze. - Powiedz mi co jest nielogiczne ale legalne, co jest logiczne ale nielegalne i co jest nielogiczne i nielegalne? - Nielogiczne: ma pan żonę 20-latkę a pan ma 40 lat, jesteście małżeństwem a to jest legalne. Logiczne jest to, że on ma 21 lat i pana żona pana zdradza a zdrada jest nielegalna i wreszcie nielogiczne jest to, że wstawił mu pan piątkę a nie wywalił go na zbity pysk co jest już nielegalne.
Podziel się:

Kawał nr 7530

Przychodzi baba do lekarza. Lekarz pyta co pani dolega? - dziecko mi nie chce wyjść - to niech pani zje kapelusz. Na drugi dzień przychodzi i mówi: - też mi nie chce wyjść - to niech pani zje gitarę. Na trzeci dzień przychodzi i mówi: - też mi nie chce wyjść - to niech pani zje stół. Na czwarty dzień przychodzi i mówi: - też mi nie chce wyjść. - to zrobimy pani prześwietlenie. Na prześwietleniu wyszło dziecko z kapeluszem siedzące na stole z gitarą i śpiewa: - JA I TAK NIE WYJDĘ! JA I TAK NIE WYJDĘ!
Podziel się:

Żart nr 193

Siedzi babcia z dziadkiem na ławce w parku. Dziadek mówi: - puściłem jesiennego bąka Babcia: - a jaki to jest jesienny? Dziadek: - taki z kasztanami...
Podziel się:

Dowcip nr 5338

Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się pewien facet. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi: - Może zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - że rozumiem mowę zwierząt. - Tak? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi. Wchodzą do krówek a tu krasula "Muuuu!" - Co ona powiedziała? - Że daje 10 litrów mleka a Wy wpisujecie tylko 4. - O kurde! Ale chodźmy do świnek. Wchodzą do świnek a tu "Chron, chron!" - A ta co powiedziała? - Ze daje 5 prosiąt a Wy wpisujecie 3. - O ja pier... Chodźmy jeszcze do baranów. W drodze przez podwórko mijają kozę a ta "Meeeee!" - Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było dawno i byłem wtedy pijany...
Podziel się:

Kawał nr 5777

Przed salą od filmów w kinie stoi szesnaście blondynek. Kasjer zaciekawiony dlaczego tak stoją gdy seans się już dawno zaczął postanawia je spytać. - Dlaczego tu tak stoicie? - Bo patrz tam jest tabliczka ze można wchodzić od osiemnastu a nas jest szesnaście.
Podziel się:

Żart nr 849

Do wybrzeża afrykańskiego przypłynęła rosyjska łódź podwodna. Właz sie otworzył i ze środka wynurzył sie marynarz z liną. Patrzy po tym wybrzeżu i dostrzega że na plaży stoi murzyn i go obserwuje. Ruski niewiele myśląc rzuca do niego linę i krzyczy. - Ej dzierżyj linu! - murzyn nic - No dzierżyj linu - murzyn dalej zero reakcji. Ruski się podrapał po głowie i zaczyna inaczej. - Gawarisz ty pa ruski? - cisza - Sprechen sie deutsch? - cisza - Parlez-vous français? - cisza Rusku zły ale jeszcze jedną próbę podejmuje. - Do you speak english? - Yes I do! - wykrzykuje murzyn ucieszony. - No to dzierzyj linu!
Podziel się:

Dowcip nr 8394

Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w d*pie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomniana wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał? - Pan major - odpowiedzieli studenci.
Podziel się:

Kawał nr 5778

Wsiada metalowiec do tramwaju, patrzy z daleka i widzi zakonnicę. Podchodzi do niej i pyta czy się z nim zabawi. Na to zakonnica: - Nie!! Speszona wychodzi z tramwaju a do metala podchodzi motorniczy i mówi: - Dobrze znam tą zakonnicę i wiem, że zawsze w nocy stoi na cmentarzu. Chcesz ją obrócić to przebierz się za Jezusa i idź o 12 w nocy na cmentarz. Zainteresowany metalowiec zrobił tak jak mu powiedział mężczyzna. Przyszedł na cmentarz, patrzy a zakonnica stoi. Podszedł do niej a ona zdziwiona, że Jezus do niej przyszedł. Na to przebrany metalowiec mówi: - Chodź się pokochamy - Nie mogę, sprawdza nas siostra. Zawiedziony mężczyzna nalega. Na to zakonnica: - Dobrze, ale tylko od tyłu. Zadowoleni oboje zaczynają działać. W pewnym momencie metalowiec zdejmuje przebranie i krzyczy: - To ja ten metalowiec!! Na to zakonnica zdejmuje maskę i krzyczy: - To ja ten motorniczy!
Podziel się:

Żart nr 1881

Do dyrektora cyrku przychodzi kobieta - mała, szczuplutka w okularach - i proponuje: - Chcę być u was pogromcą tygrysów. Dyrektor, skrywając uśmiech: - No dobra, spróbujmy. Tam, w tamtej klatce, tygrysy się rozbestwiły. Pani idzie i uspokoi. Babka idzie do klatki, spokojnie otwiera drzwi, wchodzi i krzyczy: - MORDY W KUBEŁ, GNOJE! Tygrysy momentalnie uspokoiły się, jeden się nawet ze strachu posikał. Zaskoczony dyrektor pyta: - Dlaczego chce pani u nas pracować? - Męczy mnie obecna praca. - A co pani robi? - Jestem wychowawcą w gimnazjum.
Podziel się:

Dowcip nr 8810

Do dyrektora cyrku przychodzi kobieta - mała, szczuplutka w okularach - i proponuje: - Chcę być u was pogromcą tygrysów. Dyrektor, skrywając uśmiech: - No dobra, spróbujmy. Tam, w tamtej klatce, tygrysy się rozbestwiły. Pani idzie i je uspokoi. Babka idzie do klatki, spokojnie otwiera drzwi, wchodzi i krzyczy: - MORDY W KUBEŁ WY GNOJE! Tygrysy momentalnie się uspokoiły ,jeden nawet się ze strachu zesrał ,a drugi posikał. Zaskoczony dyrektor pyta: - Jak pani to robi? - Byłam wychowawcą w gimnazjum.
Podziel się:

Kawał nr 7021

Student wchodzi do sali egzaminacyjnej. Profesor, siedzący obok swojego asystenta trzyma w ręku trzy kartki z zestawami pytań i każe zdającemu wylosować jeden z nich. Student bierze jedną z kartek, lecz po przeczytaniu prosi o pozwolenie na kolejne losowanie. Profesor zgodził się. Następny zestaw pytań także nie odpowiadał studentowi, więc prosi profesora o kolejne losowanie. Profesor na to: - Idź już. Dostajesz tróję. Ucieszony student wychodzi z sali. Po chwili asystent profesora zadaje profesorowi pytanie: - Dlaczego ten student dostał tróję, przecież nie odpowiedział na żadne pytanie! - Ale coś wiedział, bo szukał! - odpowiada profesor.
Podziel się:

Żart nr 1939

Kowalski podróżuje z teściową i żoną po krajach Bliskiego Wschodu. W jednym z państw, nie znając lokalnych obyczajów, nie zdjął nakrycia głowy przed portretem króla i cała rodzina została schwytana przez policję. Przewidzianą przez prawo karą za ten czyn było 50 batów, ale jako że Kowalscy byli gośćmi potraktowano ich ulgowo i przed wykonaniem wyroku zezwolono na wypowiedzenie jednego życzenia. Pierwsza była żona Kowalskiego, która poprosiła o przywiązanie do tyłka poduszki. Tak też zrobiono, ale że poduszka była mała, Kowalska dostała kilka batów w plecy. Teściowa była sprytniejsza i poprosiła o przywiązanie poduszki do tyłka i pleców. Jej życzenie spełniono i wyszła z opresji cała. Następny był Kowalski. - Czy mogę mieć dwa życzenia? - zapytał. Sąd po krótkiej naradzie odpowiedział, że tak. - Zrozumiałem, że obraziłem waszą królową i zasługuję na karę. By w pełni odkupić moją winę proszę o 100 batów! Szmer uznania przebiegł po sali. - A drugie życzenie? - zapytał sędzia. - Proszę o przywiązanie mi do pleców teściowej.
Podziel się: