Dowcip nr 4974

Rozmowa dwóch kumpli. - Słuchaj stary, jaką wczoraj fajną dupeczkę spotkałem na imprezie, Śliczna, zgrabna i te piersi, mmm... Po prostu bogini. - To nieźle brachu. Wziąłeś chociaż od niej telefon? - Oczywiście. Chcesz kupić?

Oceń dowcip:
Podziel się:
Rozmowa dwóch kumpli.  | Dowcip 4974 w MegaCzad.pl

Zobacz podobne dowcipy

Dowcip nr 890

Żona do męża: - Idź kupić bułki. - Ile mam kupić? - No nie wiem, tyle kup, żeby starczyło na kolację i śniadanie. Mąż zirytowanym głosem: - Jak kupię za mało albo za dużo, to znów będzie awantura. Powiedz, ile mam kupić? Żona: - Kup tyle bułek, ile razy się wczoraj kochaliśmy. Mąż poszedł do sklepu. Staje przed ekspedientką i mówi: - Poproszę siedem bułek. Albo nie, pięć bułek, loda i kakao.
Podziel się:

Kawał nr 5778

Wsiada metalowiec do tramwaju, patrzy z daleka i widzi zakonnicę. Podchodzi do niej i pyta czy się z nim zabawi. Na to zakonnica: - Nie!! Speszona wychodzi z tramwaju a do metala podchodzi motorniczy i mówi: - Dobrze znam tą zakonnicę i wiem, że zawsze w nocy stoi na cmentarzu. Chcesz ją obrócić to przebierz się za Jezusa i idź o 12 w nocy na cmentarz. Zainteresowany metalowiec zrobił tak jak mu powiedział mężczyzna. Przyszedł na cmentarz, patrzy a zakonnica stoi. Podszedł do niej a ona zdziwiona, że Jezus do niej przyszedł. Na to przebrany metalowiec mówi: - Chodź się pokochamy - Nie mogę, sprawdza nas siostra. Zawiedziony mężczyzna nalega. Na to zakonnica: - Dobrze, ale tylko od tyłu. Zadowoleni oboje zaczynają działać. W pewnym momencie metalowiec zdejmuje przebranie i krzyczy: - To ja ten metalowiec!! Na to zakonnica zdejmuje maskę i krzyczy: - To ja ten motorniczy!
Podziel się:

Żart nr 675

Przychodzi blondynka do spowiedzi i mówi: -Prosze księdza, mój chłopak jest skurwysynem. -Dlaczego? - ksiądz pyta. -Bo trzymał mnie za rękę. - odpowiada blondynka. -O tak? - ksiądz łapie za ręke i pyta. -Tak -Ale to nie znaczy, że jest skurwysynem. -Ale prosze księdza, on mnie całował - blondynka kontynuuje. -O tak? - ksiądz całuje blondynkę i pyta. -Tak -Ale to nie znaczy, że jest skurwysynem Blondynka nie daje za wygraną i mówi: -Prosze księdza, on dotykał moich piersi Ksiądz łapie blondynkę za piersi i pyta: -o tak? -Tak -Ale to nie znaczy, że jest skurwysynem Blondynka dalej próbuje udowodnić plebanowi swoją racje: -Ale prosze księdza, on wkładał swojego penisa we mnie Ksiądz wkłada swoje prącie w kobietę i pyta: -o tak? -Tak, och tak! -Ale to nie czyni go skurwysynem. -Prosze księdza, ale on zaraził mnie HIVem. -A to skurwysyn!
Podziel się:

Dowcip nr 1317

Fąfara , Kubal i Ewald znaleźli się w szpitalu. No i traf chciał że szpital ten odwiedzał nowy Minister Zdrowia. W programie wizyty była też rozmowa z pacjentami. Na początek minister podchodzi do Fąfary: - Na co pan się leczy? - Na hemoroidy. - A jaką metodą pana tutaj leczą? - Przez pędzlowanie. - Czy mam pan jakieś życzenia? - To naprawdę bardzo dobry szpital - wszystko jest w porządku. Kolejnym pacjentem był Ewald: - Na co pan się leczy? - Na hemoroidy. - Jak pana leczą? - Przez pędzlowanie. - Ma pan jakieś życzenia? - Nie, wszystko jest w porządku. Na koniec minister podchodzi do Kubala: - A pan na co się leczy? - Na gardło. - I jaką metodą pana leczą? - Przez pędzlowanie. - Czy ma pan jakieś życzenia? - TAK!! Żeby ode mnie zaczynali!!
Podziel się:

Kawał nr 341

Tata i mama Jasia mieli iść na kolacje z okazji rocznicy, a Jasio miał zostać sam. Tata postanowił puścić mu bajki na słuchawkach. Gdy rodzice wrócili z kolacji tata zobaczył Jasia walącego głową o okrwawioną ścianę i krzyczącego "chcę!". Tata zakłada słuchawki a tam: - Chcesz opowiem ci bajeczkę...chcesz opowiem ci bajeczkę...chcesz opowiem ci bajeczkę...
Podziel się:

Żart nr 4298

Wania złowił złotą rybkę. - Puść mnie a spełnię twoje życzenie. - Ok. - Willę chcesz? - Nie. - Mercedesa chcesz? - Nie. - Medal za męstwo chcesz? - Tak jasne. Huknęło, jebnęło i Wania znalazł się prosto na polu bitwy z dwoma granatami w ręku. Patrzy a na niego napierdala 10 czołgów. Wania wkurzony przez zaciśnięte zęby: - O k...wa chyba pośmiertny mi dała!
Podziel się:

Dowcip nr 4716

Przychodzi zajączek do lisicy. - Lis jest? - Nie. - Lisico chcesz zarobić 100 $? - Chcę. - To daj mi całusa. Lisica myśli "lisa nie ma w domu a 100 $ piechotą nie chodzi". Dała więc zającowi całusa. A zając: - Chcesz zarobić jeszcze 100 $? - Chcę. - To się rozbierz. Lisica się rozebrała. A zając: - A jeszcze 100 $ chcesz? - Chcę. - No to chodź wykręcimy numerek! No i wykręcili taki numer, że aż zając się spocił. Gdy skończyli zając się ubrał i poszedł do siebie. Po jakimś czasie do domu lisicy wpada mąż i pyta: - Był zając? - No bbbył - mówi lisica przerażona. - A oddał 300 $?
Podziel się:

Kawał nr 3526

Rozmawia dwóch nowobogackich Rosjan: - Stary jaką sobie furę kupiłem, ma wszystkie najnowsze wypasy, dwa telewizory, pozłacana ... - Taa, a ja sobie kupiłem Wołgę. - Wołga?! A na co Ci ona? - Jak to na co, będę sobie po niej jachtem pływał.
Podziel się:

Żart nr 359

Rozmowa dwóch znajomych blondynek: - Wczoraj wchodzę do kuchni a mój mąż siedzi na taborecie i wali sobie konia! - I co?! Zrobiłaś mu awanturę? - Nie. Zrobiłam mu laskę. Łatwiej umyć zęby niż podłogę.
Podziel się:

Dowcip nr 869

Na pewnym przyjęciu spotykają się lekarz i prawnik. Lekarz, wymęczony ciągłymi pytaniami gości o kwestie zdrowotne, podchodzi do prawnika, który bawi się w najlepsze bez natarczywych gości. -Jak ty to robisz, że nikt nie chce wykorzystać okazji i dostać od ciebie darmowej porady? -A, wiesz, wszyscy przestali mnie nagabywać, kiedy po rozmowach na imprezie zacząłem im wysyłać rachunki za poradę prawną. Też spróbuj tak zrobić. Następnego dnia lekarz wybiera się na pocztę, żeby wysłać rachunki gościom, z którymi wczoraj rozmawiał. "Nareszcie przestaną mnie męczyć", cieszy się. Lecz przedtem zagląda do skrzynki na listy, a tam... rachunek od prawnika.
Podziel się:

Kawał nr 4601

Milioner zwiedza stary zamek, który zamierza kupić. Po budowie oprowadza go stary służący. - Mówili mi, że tu straszy. - Bzdury! Mieszkam tu od ponad 300 lat i nikogo nie widziałem.
Podziel się:

Żart nr 5558

Dwóch Rusków pije wódkę, dziesiąta flaszka, piętnasta, dwudziesta. W końcu skończył się im alkohol, więc postanowili poszukać czegoś w okolicy, a że mieszkali blisko lotniska to właśnie tam zaczęli swoje poszukiwania. W końcu jeden z nich znalazł dwie beczki z paliwem lotniczym. Powąchał i mówi: - Ty to pachnie jak wódka! Drugi podszedł spróbował i mówi: - Ty no, rzeczywiście.. Bez chwili zastanowienia, zabrali beczki i poszli do domu. Następnego dnia rano dzwoni telefon. - Halo ? - Stary byłeś już w kiblu? - Jeszcze nie, ale zaraz idę. - Ty to lepiej mocno się trzymaj bo ja z Londynu dzwonię.
Podziel się: