Dowcip nr 5169

O północy jaskiniowiec wszedł do jaskini, zdjął skórę i położył się na legowisku koło śpiącej żony. Odwrócił się i na dobranoc pocałował ją w policzek. Nad ranem jaskiniowca budzi energiczne szturchanie w łokieć. Odwraca się i z trwogą stwierdza, że leży obok tygrysa. - Słuchaj stary! - mówi tygrys - Jesteś o wiele sympatyczniejszy niż twoja żona, którą wczoraj zjadłem. Gdybyś mnie w nocy nie pocałował w policzek, z pewnością zjadłbym i ciebie!
Podziel się:
O północy jaskiniowiec wszedł do j... | Dowcip 5169 w MegaCzad.pl

Zobacz podobne dowcipy

Dowcip nr 1550

Pierwszy stopień odwagi: O trzeciej nad ranem wracasz pijany do domu. Twoja żona stoi z miotłą w drzwiach, a ty pytasz: -Zamiatasz czy odlatujesz? Drugi stopień odwagi:: O trzeciej nad ranem wracasz pijany do domu. Żona leży w łóżku nie śpi. Bierzesz krzesło i siadasz przy niej Na pytanie: "Co to ma znaczyć?" Odpowiadasz: -Chcę siedzieć w pierwszym rzędzie, jak zacznie się ten cyrk Trzeci stopień odwagi: O trzeciej nad ranem wracasz pijany do domu. Czuć od ciebie damskie perfumy, masz ślady szminki na kołnierzu. Klepiesz żonę w tyłek i mówisz: -Teraz twoja kolej! Czwarty stopień odwagi: O trzeciej nad ranem wracasz do domu pijany w towarzystwie dwóch ślicznotek Stojącej żonie w drzwiach, mówisz: -Stara, nie bądź świnia, powiedz, że jesteś siostrą...
Podziel się:

Kawał nr 2217

Pewnego dnia Tygrys przechodził sobie w dżungli i usłyszał smutne trąbienie. To Słoń wpadł do jamy wykopanej przez kłusowników. Tygrys szybko pobiegł po Jaguara i wspólnie jakoś wyciągneli biednego Słonia z opresji. Minęło parę dni i Słoń usłyszał smutne nawoływane o pomoc. Pobiegł w to samo miejsce i jakżeby inaczej Tygrys wpadł do tej samej jamy. Słoń szybko wyjął przyrodzenie, wpuścił je do jamy a Tygrys wdrapał się po nim aż do wyjścia i został uratowany. Jaki morał tej historii ? Jak masz duże przyrodzenie to Jaguar ci nie jest potrzebny.
Podziel się:

Żart nr 5149

Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci: - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami.
Podziel się:

Dowcip nr 1439

Srodek nocy-trzecia nad ranem. Do domu powraca zmeczony po libacji z kolegami mezczyzna. Otwiera drzwi ciuchutko, delikatnie skrada sie w przedpokoju, zeby tylko nie obudzic zony.Nagle slychac zgrzyt zegara, wysuwa sie kukulka i kuka 3 razy. -O cholera- mysli zaniepokojony mezczyzna- Ale wiem co zrobic- dokukam jeszcze 8 razy i zona nawet jak sie obudzila, bedzie myslala, ze wrocilem o 11. Jak postanowil-tak zrobil i zadowolony z siebie polozyl sie spac. Rano budzi go zona. - Kochanie, musisz dzisiaj wczesnie wstac.. - A po co? Przeciez dzis sobota. - Musisz wstac i oddac zegar do naprawy... - A co sie stalo? - Cos jest nie w porzadku z kukulka. Wyobraz sobie zakukala w nocy 3 razy, potem zachichotala szyderczo, pare razy beknela, dokukala 8 razy i poszla do lazienki sie porzygac...
Podziel się:

Kawał nr 1492

Dwóch facetów. Wieloletni przyjaciele od dzieciństwa. Jednak jeden z nich niestety jest częściowo sparaliżowany, potrzebuje trochę pomocy w codziennym życiu. Pewnego dnia siedzą u niego na werandzie, sparaliżowany mówi: - Wiesz, co, mam pytanie - czy naprawdę jesteś moim przyjacielem? - No jasne stary, znamy się od dziecka, wiesz, ze zrobiłbym dla ciebie wszystko! - Wiem, mój przyjacielu, wiem. Miałbym wiec do ciebie małą prośbę czy przyniósłbyś mi z piętra skarpetki? Robi się trochę chłodno, a jak wiesz, Janie jestem w stanie tego zrobić. - Stary, w ogóle nie ma o czym mówić. Skoczyłbym dla ciebie w ogień. - Dziękuje ci mój przyjacielu. Facet idzie na piętro, otwiera drzwi do pokoju, wchodzi i staje oniemiały. Przed oczami rozpościera mu się cudowny widok - dwie córki jego przyjaciela, młode, piękne jak marzenie, ubrane jedynie w bieliznę. Facet nie może oderwać wzroku, targają nim wyrzuty sumienia - w końcu to córki jego najlepszego przyjaciela, jednak w końcu poddaje się instynktom i mówi: - Wasz ojciec przysłał mnie, żebym się z wami przespał. - Niemożliwe! - mówi jedna. - Nieprawdopodobne! - mówi druga. - No cóż, jeśli mi nie wierzycie, zaraz wam udowodnię. Facet podchodzi do okna, otwiera je i krzyczy... - Obie? - Tak, tak, obie! Dzięki, stary!
Podziel się:

Żart nr 2137

Siedzi sobie dziewczyna na ławce w parku i przeklina - O ku*wa jego mać! Idzie chłopak i to słyszy i mówi do niej: - Słuchaj, panna jesteś i nie pasuje żebyś przeklinała jak szewc. A ona: - Siadaj koło mnie to Ci powiem dlaczego... Chłopak siadł i dziewczyna powiedziała mu do ucha. Chłopak zaczął przeklinać: - Do ch*ja wafla! Niech to k*tas pogryzie! Usłyszała to przechodząca obok babcia i mówi do chłopaka żeby nie przeklinał, bo to nieładnie i niekulturalnie on na to: - Niech babcia usiądzie przy mnie to powiem babci. Babcia usiadła i chłopak powiedział jej do ucha i babcia zaczęła przeklinać: - O w p*zdę! Spi...olona dola... Usłyszał to dziadek, który przechodził obok i mówi do babci: - Wstydziłaby się babcia taki przykład młodym dawać. A ona na to, aby dziadek usiadł obok niej to mu powie dlaczego. Dziadek usiadł a babcia mówi: - Ta ławka jest świeżo malowana...
Podziel się:

Dowcip nr 3297

Mały Jasiu budzi się w środku nocy i jest przestraszony. Idzie do pokoju mamy i widzi, że ona stoi nago przed lustrem. Pociera swoje piersi i mruczy: - Chcę mężczyzny, chcę mężczyzny. Skonsternowany Jasiu wraca do swojego pokoju. Następnej nocy dzieje się to samo. Trzeciej nocy Jasiu budzi się, idzie do pokoju mamy, patrzy, a tam z jego mamą leży facet. Prędko biegnie do swojego pokoju, zdejmuje piżamkę, pociera swoją klatkę piersiową i mruczy: - Chcę lowelek, chcę lowelek.
Podziel się:

Kawał nr 7676

Małżeństwo pokłóciło się i idą spać. Mąż mówi do żony: - Dobranoc matko ośmiu wrzeszczących bachorów. - Dobranoc ojcze jednego z nich.
Podziel się:

Żart nr 559

Jasio miał 10 lat i był bardzo ciekawski. Słyszał od starszych kolegów trochę o "zalotach" i chciał wiedzieć jak to jest i jak to się robi. Co robi mały chłopiec żeby się takich rzeczy dowiedzieć? Idzie do mamusi! A więc Jasio poszedł do mamy. Mamusia się trochę zakłopotała i zamiast wyjaśnić, nakazała Jasiowi, żeby schował się za zasłoną w pokoju siostry w celu podglądania jej ze swoim chłopakiem.Tak też Jasio zrobił. Następnego ranka opowiada wszystko mamie:- Siostra i jej chłopak usiedli rozmawiając przez chwilę. Po czym on zgasił większość świateł i zostawił tylko jedną nocną lampkę. Zaczął ją całować i obściskiwać. Zauważyłem, że siostra musiała być chora, bo jej twarz zrobiła się taka śmieszna. On też musiał to wyczuć, bo wsadził jej rękę pod bluzkę w celu znalezienia jej serca... tak jak lekarze to robią na badaniu, ale on nie był taki zdolny jak lekarz, bo miał problemy ze znalezieniem tego serca. Wydaje mi się, że on też był chory, bo wkrótce zaczęli obydwoje dyszeć i zaczynało im brakować tchu. Druga ręka musiała mu zmarznąć, ponieważ włożył jej ją pod sukienkę. Wtedy siostra poczuła się gorzej i zaczęła jęczeć, wzdychać, skręcać się i ślizgać tam i z powrotem na kanapie. I tu zaczęła się jej gorączka. Wiem, że to była gorączka, ponieważ powiedziała mu, że jest napalona. W końcu dowiedziałem się, co spowodowało, że byli tacy chorzy - wielki węgorz dostał mu się jakoś do spodni. Nagle wyskoczył ze spodni i stał tak długi na 25 cm. Kiedy siostra to zobaczyła naprawdę się wystraszyła, oczy zrobiły się jej wielkie, a usta otworzyły. Mówiła, że to największy jakiego widziała... powinienem jej powiedzieć o tych, jakie łapaliśmy z tatą nad jeziorem - te to dopiero były duże, ale wracając do nich... siostra była bardzo dzielna rzuciła się na węgorza i próbowała odgryźć mu głowę... potem złapała go w dwie ręce i trzymała mocno kiedy on wyciągnął pysk z worka i zaczęła ślizgać ręka po jego głowie tam i z powrotem, żeby powstrzymać go przed ugryzieniem. Potem siostra położyła się na plecach i rozłożyła nogi... aby móc go ścisnąć, chłopak jej pomagał i położył się na węgorzu. Wtedy dopiero zaczęła się walka. Siostra zaczęła jęczeć i piszczeć, a jej chłopak o mało co nie rozwalił kanapy. Podejrzewam, że chcieli zabić go przez ściśnięcie między nimi... po chwili pewni, że zabili węgorza przestali się ruszać i głośno wzdychali. Chłopak był pewien, że zabili węgorza, bo wisiał taki wiotki, a reszta jego wnętrzności wisiała na zewnątrz. Siostra i jej chłopak byli już trochę zmęczeni walką... ale powrócili do zalotów. On zaczął ją znowu całować... itd, aż tu nagle okazało się, że węgorz żyje!!! Szybko się podniósł i zaczęli walkę na nowo. Podejrzewam, że węgorze mają 9 żyć tak jak koty... tym razem siostra próbowała go zabić przez siadanie na nim. Po 35 minutach ciężkiej walki w końcu zabili węgorza. Jestem tego pewien, bo widziałem jak chłopak siostry ściągnął z niego skórę i wyrzucił do śmietnika...Mama zemdlała...
Podziel się:

Dowcip nr 3438

W przedziale pociągu jedzie Polak, Rusek, Francuz, matka z córką. Po pewnym czasie pociąg wjeżdża w tunel. W ciemności słychać cmok i trzask. Oto co myślą sobie osoby w przedziale: Matka: Ale mam porządną córkę, któryś ja pocałował, a ona go w pysk... Córka: Ale mam głupią matkę, frajer ją pocałował, a ona go w pysk... Francuz: Ale mi się udało, pocałowałem ją, a w pysk dostał kto inny... Rusek: Co jest? Najpierw mnie całują, a potem biją... Polak: Wy się tam całujcie, a ja Ruskiemu i tak wpie*.*lę!
Podziel się:

Kawał nr 1144

Na ruchliwym skrzyżowaniu stoi młoda ładna policjatka i kieruje ruchem nagle stwierdza że zaczyna sie u niej okres niestety jej służba potrwa jeszcze pięć godzin a ona nic przy sobie nie ma co mogłoby jej pomóc nie wiedząc co począć łapie za krótkofalówke i łączy się z dyspozytorem na komendzie przez radio zgłasza sie jej kolega Józek - Józek możesz coś dla mnie zrobić? - dla Ciebie wszystko ! - słuchaj ja stoje tu na skrzyzowaniu, moja służba kończy się dopiero na pięć godzin a ja dostałam okresu i nie mam nic przy sobie. Możesz to sobie wyobrazic ? Czy mógłbyś mi jak najszybciej przywieźć mi moje tampony? są w moim biurku po prawej stronie w górnej szufladzie. Bardzo Cie proszę pośpiesz się ! Policjantka dalej kieruje ruchem. Mija jedna godzina druga dopiero po trzech godzinach na sygnale z piskiem opon na skrzyżowanie wpada policyjny radiowóz i wyskakuje z niego zadowolony Józek i wymachuje pudełkiem z tamponami - Józek ty pieroło przecież cię prosiłam żebys się śpieszył gdzieś ty był tak długo ? - Jakby ci to powiedziec ? Jak przez radio podałaś że masz znowu okres to najpierw przyleciał ucieszony Kazik z kartonem szampana, potem uradowany Tomek postawił klatkę browaru no i Franek przyniósł kilka flaszek dobrego wina - No i? - No i musze ci uczciwie powiedzieć że i mnie spadł kamień z serca!
Podziel się:

Żart nr 5827

Żona do męża: - Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam - mój rozmiar! Mąż: - Taaa... Poszczęściło Ci się. Po paru dniach żona znowu mówi: - Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar! Mąż kręci głową z podziwem: - Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam - i k...a nie mój rozmiar!!
Podziel się:

Dowcip nr 824

Podczas wizyty w Anglii Aleksander Kwasniewski został zaproszony na herbate do Krolowej. Kiedy rozmawiali zapytal ja, jaka jest mocna strona jej wladzy? Krolowa odpowiedziala, iz otacza sie inteligentnymi ludzmi. - Po Wasza Wysokosc rozpoznaje, ze sa inteligentni? - spytał Kwasniewski. - Coz, po prostu zadaje im odpowiednie pytania - odpowiedziala Krolowa - pozwol mi zademonstrowac. W tym momencie Krolowa bierze słuchawke i dzwoni do Tony"ego Blaira: - Panie premierze, prosze opowiedziec na nastepujace pytanie: Panska matka ma dziecko i panski ojciec ma dziecko, ale nie jest ono Panskim bratem ani siostra - kto to jest? - Oczywiscie to ja nim jestem. - Doskonale - odpowiada Krolowa - dziekuje bardzo i dobranoc. Odklada słuchawke i mowi: - Czy teraz już Pan rozumie, Panie Prezydencie? - Tak. Jestem niezmiernie wdzieczny. Nie moge sie doczekac by zastosowac ten sposob!!! Po powrocie do Warszawy Kwasniewski decyduje poddac testowi premiera - Leszka Millera. Wzywa go do Palacu Prezydenckiego i pyta: - Leszku, chciałbym Ci zadac jedno pytanie, Ok? - Alez oczywiscie, nie krepuj się, jestem gotow... - Posluchaj, twoja matka ma dziecko i twoj ojciec ma dziecko, ale nie jest ono twoim bratem ani siostra - kto to jest? Miller chrzaka, kaszle i w koncu odpowiada: - Czy mogłbym sie zastanowic i wrocic z odpowiedzia? Kwasniewski zgadza sie i Miller wychodzi. Natychmiast zwołuje zebranie klubu parlamentarnego SLD, po czym głowia sia nad zagadka przez kilkanascie godzin, ale nikt nie wpada na rozwiazanie. W koncu, w akcie desperacji,Miller dzwoni do Korwina Mikke i przedstawia mu problem: - Niech pan posłucha, jak to moze byc: panska matka ma dziecko i panski ojciec ma dziecko, ale nie jest ono Panskim bratem ani siostra - kto to jest? (Lebski z niego facet, mysli Miller, studiowal cybernetyke, na pewno znajdzie odpowiedz...) Mikke odpowiada bez zastanowienia: - To ja, oczywiscie. Uradowany Miller wraca biegiem do Pałacu Prezydenckiego, odnajduje Kwasniewskiego i krzyczy: - Mam, mam! Wiem kto to jest! To Janusz Korwin Mikke!!! Na co Kwasniewski robiąc zdegustowana minę: - Zle idioto!!! To Tony Blair !
Podziel się:

Kawał nr 4434

Żona pyta męża: - Co byś zrobił, gdybyś zastał mnie z mężczyzną w łóżku? - Wziąłbym tę białą laskę i tak bym Cię sprał, że popamiętałabyś do końca życia. - Jaką białą laskę? - pyta żona. - Jak to jaką? Przecież ten facet musiałby być kompletnie ślepy, żeby się za Ciebie zabrać.
Podziel się:

Żart nr 8128

Jest Jasiu w wodzie, ma wody po kolana. Przypływa 1 łódka i pan mówi z tej łódki: - Jasiu wchodź bo się utopisz. - Nie ja wierzę w Boga on mnie uratuje. Przypływa 2 łódka, Jasiu ma wody po pas i pan mówi: - Wchodź bo się utopisz. - Nie, ja wierzę w Boga on mnie uratuje. W końcu Jasiu ma wody po szyję i przypływa 3 łódka i pan mówi: - Wchodź Jasiu bo się utopisz. - Nie ja wierzę w Boga on mnie uratuje. No i Jasiu się utopił. Jest już w niebie i mówi do Boga: - Boże ja w ciebie tak wierzyłem, czemu ty mnie nie uratowałeś? - Bo ty głupi jesteś, ja po Ciebie trzy łódki wysłałem.
Podziel się:

Dowcip nr 4531

Idzie turysta i spotyka bacę siedzącego na hali i pasącego barany. Turysta nie miał zegarka podchodzi więc do bacy i pyta: - Baco, a nie wiecie aby która jest godzina? Baca wziął w rękę kij i zaczął gmerać w jajach najbliższego barana. - A ósma dwadzieścia. Turystę wielce zaciekawiło to nowatorskie podejście do mierzenia czasu i poprzysiągł sobie, że wracając znowu zapyta bacę. Jak powiedział tak zrobił. Wracając znowu podszedł do bacy, który nadal siedział w tym samym miejscu. - Baco, a powiedzcie ino, która teraz jest godzina? Baca znów wziął w ręce kijek i jak poprzednio zaczął gmerać w jajach barana, który pasł się przed nim i mówi: - A czwarta dziesięć. Tego już było za wiele. - Baco a jak Wy to w jajach barana czytacie, która jest godzina? - Jo nie w jajach cytom ino one mi zasłaniają wieżę z kościoła!
Podziel się:

Kawał nr 1939

Kowalski podróżuje z teściową i żoną po krajach Bliskiego Wschodu. W jednym z państw, nie znając lokalnych obyczajów, nie zdjął nakrycia głowy przed portretem króla i cała rodzina została schwytana przez policję. Przewidzianą przez prawo karą za ten czyn było 50 batów, ale jako że Kowalscy byli gośćmi potraktowano ich ulgowo i przed wykonaniem wyroku zezwolono na wypowiedzenie jednego życzenia. Pierwsza była żona Kowalskiego, która poprosiła o przywiązanie do tyłka poduszki. Tak też zrobiono, ale że poduszka była mała, Kowalska dostała kilka batów w plecy. Teściowa była sprytniejsza i poprosiła o przywiązanie poduszki do tyłka i pleców. Jej życzenie spełniono i wyszła z opresji cała. Następny był Kowalski. - Czy mogę mieć dwa życzenia? - zapytał. Sąd po krótkiej naradzie odpowiedział, że tak. - Zrozumiałem, że obraziłem waszą królową i zasługuję na karę. By w pełni odkupić moją winę proszę o 100 batów! Szmer uznania przebiegł po sali. - A drugie życzenie? - zapytał sędzia. - Proszę o przywiązanie mi do pleców teściowej.
Podziel się:

Żart nr 802

Pewna para w średnim wieku z północnej części USA, zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie: Do: Moja ukochana żona Temat: Jestem już na miejscu. - Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja. PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco.
Podziel się: